Uwaga! Endorfiny w ekstremum!

Czekolada……

Cóż… Ja nie wyobrażam sobie bez niej życia. I szczerze współczuję tym, którzy muszą (lub – o zgrozo – chcą!) sobie jej odmawiać. Ja zdecydowanie nie zamierzam i pewnie dlatego dość często gości u mnie wpleciona w ciasta i desery. Dziś zdecydowanie w roli głównej – czyli Mousse de Chocolate, który jak się okazuje, jest niezwykle popularny i sławny w Portugalii. Puszysty, delikatny i ekstremalnie czekoladowy. 

MOUSSE DE CHOCOLATE

Składniki:

  • 200 g (dwie standardowe tabliczki) czekolady z zawartością kakao minimum 70% 
  • 125 ml śmietany kremówki 30% lub 36%
  • 50 g  cukru pudru
  • 30 g masła w temperaturze pokojowej
  • 3 duże jajka
  • 6 łyżek koniaku lub wódki (alkohol można zastąpić wodą jeżeli deser będą również jadły dzieci)

Przygotowanie:

Czekoladę z dodatkiem alkoholu ( lub wody, zgodnie z uznaniem) rozpuszczamy             w kąpieli wodnej, do całkowitego połączenia się składników. Następnie miksujemy             z dodatkiem masła na gładką masę. W międzyczasie ubijamy białka na sztywną pianę, pod koniec dodając stopniowo cukier.

Do masy czekoladowej po kolei wbijamy żółtka, cały czas miksując, na przemian             z połową piany z białek (drugą połowę zostawiamy na później). W osobnej miseczce ubijamy śmietanę kremówkę, a następnie dodajemy do masy czekoladowej i delikatnie mieszamy. Na samym końcu dodajemy pozostałą pianę z białek i delikatnie mieszamy.

Gotowy mus wykładamy do pojemniczków lub  pucharków. Jeśli jest taka możliwość, przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy do lodówki na kilka godzin.

Podajemy schłodzone.

Smacznego!

Czekoladowy Leniuch

Blok czekoladowy prawdziwą furorę robił w czasach PRL-u, gdy niełatwo było o czekoladę. Choć w dzisiejszych czasach sklepowe półki niemal uginają się pod ciężarem różnorodnych słodkości,ja  wciąż go przygotowuje – nie tylko z sentymentu.

Blok czekoladowy zwany również niekiedy „czekoladowym salcesonem”, nie jest popularny jedynie w Polsce. Dla przykładu na Litwie nazywany jest tinginys, czyli „leniuch”, co odnosi się do łatwości jego przygotowania. Z kolei m.in. we Włoszech i Portugalii możemy spotkać się z blokiem w kształcie walca (zwykle z dodatkiem porto lub rumu, obtoczonego dodatkowo w cukrze pudrze), nazywanym „czekoladowym salami”

O czym warto pamiętać przygotowując Czekoladowego Leniucha :

- przygotowując blok czekoladowy użyjmy masła zamiast margaryny. Dzięki niemu blok będzie bardziej zwarty. Jeśli jednak wolisz, aby był miękki, wybierz margarynę.

- w zależności od koloru kakao oraz jego ilości, blok będzie miał jaśniejszy lub ciemniejszy kolor oraz bardziej lub mniej intensywny smak. Jeśli dodamy mniej kakao, bardziej wyczuwalny będzie smak mleka.

- pamiętajmy również, że do przygotowania bloku najlepsze będzie mleko w proszku, a nie granulowane. Jeśli zdecydujemy się na drugi produkt, istnieje większe prawdopodobieństwo, że w deserze pojawią się nieatrakcyjne grudki.

BLOK CZEKOLADOWY

SKŁADNIKI:

- masło – 250 g

- mleko w proszku -500 g

- kakao – 6 łyżek

- cukier – 450 g

- herbatniki maślane typu petitki – około 50 szt

- woda – około 125 ml ( opcjonalnie część wody można zamienić na dodatek w postaci alkoholu np.koniaku)

PRZYGOTOWANIE:

 Do rondelka wlewamy wodę ( lub alkohol), dodajemy masło, dosypujemy cukier i kakao. Całość zagotowujemy, aby składniki się dobrze rozpuściły. Herbatniki drobno kruszymy.Po przestudzeniu masę kakaową przelewamy do miski, wsypujemy mleko w proszku i pokruszone herbatniki.Wszystko mieszamy.

 Formę keksową wykładamy papierem do pieczenia. Przekładamy masę do formy, dokładnie ugniatamy tak aby nie pozostały nam wolne przestrzenie na dnie keksówki         i wstawiamy do lodówki.

Blok gotowy będzie do jedzenia już po pary godzinach ale radzę pozostawić go na noc w lodówce. Najlepszy będzie następnego dnia.

Smacznego!

Malinowy raj

Płatki owsiane prażone z miodem, jogurtem i malinami

SKŁADNIKI:

- 200 g jogurtu naturalnego
- 200 g mrożonych malin
- 4 łyżki miodu

Prażone płatki owsiane:
- 1 i 1/2 szklanki płatków owsianych
- 3 łyżki płynnego miodu
- mięta do dekoracji

PRZYGOTOWANIE:

Przygotowujemy chrupiące płatki: płatki prażymy na suchej patelni, aż nabiorą lekko złotego koloru, zaczną orzechowo pachnieć i lekko syczeć. Dodajemy pojedynczo po łyżce miodu i dokładnie mieszamy. Całość karmelizujemy – trwa to ok. 5 minut. Następnie przekładamy masę na blachę wyłożoną pergaminem i rozprowadzamy masę łyżką na grubość ok. 2 cm. Odstawiamy do wystygnięcia – masa będzie chrupiąca i lekko się lepiąca.
Maliny rozmrażamy, przekładamy do garnka, dodajemy miód i podgrzewamy 4-5 minut, aż powstanie słodki, malinowy sos. W szklance lub miseczce układamy warstwami pokruszone prażone płatki, maliny i jogurt. Całość na koniec możemy udekorować listkami mięty.

SMACZNEGO!

Queen of green

Zielony koktajl robi w ostatnim czasie karierę. Na szczęście mój koktajl nie jest to kolejny podejrzany sposób na wiosenny detoks. Zielony koktajl syci, dodaje energii, ma dużą dawkę witamin, składników mineralnych i całkiem sporo błonnika.

Zieleń to jeden z najważniejszych kolorów zdrowej diety. Jest symbolem radości, świeżości, witalności i nadziei na lepsze jutro. Jutro pełne energii :-)

Współczesna medycyna molekularna potwierdza lecznicze działanie roślin zielonych. Dzięki nim możliwa jest odbudowa energii życiowej, a nawet zahamowanie procesów chorobowych. Dzieje się tak dzięki zielonemu barwnikowi roślinnemu. Chlorofil ma bardzo zbliżoną budowę molekularną do hemoglobiny, barwnika krwi. Różnice w budowie dotyczą obecności jednego atomu magnezu (zamiast żelaza) w strukturze chlorofilu.

Nie dziwi zatem fakt, że chlorofil działa wspomagająco w procesach krwiotwórczych. „Żywa krew” roślin wpływa na wzrost ilości ludzkich czerwonych krwinek. Co za tym idzie, wszystkie tkanki ciała są lepiej utlenione, a krew dobrze odżywiona. A to podstawa zdrowia!

KOKTAJL BROKUŁOWY

SKŁADNIKI:

- 200 g świeżych ( lub ewentualnie mrożonych) brokułów

- 3 sztuki obranych i drobno pokrojonych kiwi

- 1 banan drobno pokrojony

- 1/2 zielonego ogórka obranego ze skórki i drobno pokrojonego

- 200 ml soku jabłkowego

PRZYGOTOWANIE:

Wszystkie powyższe składniki miksujemy w blenderze .

Smacznego!

 

Być jak Popeye

Znamy wszyscy kreskówkę o Popeye’u, który jadł dużo szpinaku, dzięki czemu był bardzo silny i zdrowy. Nie wzięło się to znikąd. Szpinak rzeczywiście dodaje energii i ma niezwykle dobroczynny wpływ na nasze zdrowie i dobre samopoczucie. Ma wiele cudownych właściwości. Powinniśmy go zajadać często i regularnie, oraz serwować go dzieciom.

Szpinak jest świetnym składnikiem dobrze dobranej diety. Zawiera mało kalorii, za to naładowany jest witaminami i minerałami. Kiedy często spożywasz szpinak nie musisz martwić się o wzrost wagi, brak witamin w organizmie czy brak energii. Jakie witaminy zawiera szpinak? To przede wszystkim bogate źródło witaminy K, A, C, B2, B6, magnezu, manganu, żelaza, wapnia, potasu i kwasu foliowego. Szpinak dostarczy nam również witaminy E, cynku, protein, fosforu, błonnika pokarmowego i miedzi. Dodatkowo zawiera również niacynę, selen i kwasy omega-3.

Szpinak jest naładowany flawonoidami, które działają jak antyoksydanty chroniąc nas przed wolnymi rodnikami. Naukowcy odkryli, że szpinak zawiera aż 13 różnych składników, które mają właściwości antyrakowe. Jedzenie szpinaku, jest więc bardzo rozsądnym rozwiązaniem.

Szpinak jest też rewelacyjny dla Twojego serca, dzięki dużej zawartości witamin A i C, które są witaminami antyoksydacyjnymi pomagającymi w walce z ilością wolnych rodników.Antyoksydanty obniżają również poziom cholesterolu. Dodatkowo sól kwasu foliowego dobroczynnie wpływa na układ krwionośny. Podobnież jak magnez, minerał, który pomaga obniżyć ciśnienie krwi.

Badania udowodniły, że regularne spożywanie szpinaku usprawnia umysł. Więc zajadaj szpinak i rozwiązuj krzyżówki! Utrzymuj swój mózg młody na długo.

Szpinak doda Ci również energii. Zawiera bowiem żelazo, które jest komponentem hemoglobiny, która z kolei odprowadza tlen do komórek ciała. Jest niezwykle potrzebne dla dobrej energii.Czego chcieć więcej?

KOKTAJL  SZPINAKOWY

składniki:

- garść świeżego szpinaku

- banan – 1 sztuka

- kiwi  - 2 sztuki

- sok jabłkowy – 1/2 szklanki

- parę listków świeżej mięty  ( opcjonalnie)

PRZYGOTOWANIE:

Wszystkie powyższe składniki miksujemy w blenderze .

Smacznego!

Słowacka zupa czosnkowa

 

składniki:
- około 13 -15 ząbków czosnku
- 3 trójkąciki tradycyjnego serka topionego
- 1,2 l wody
- kostka warzywna
- kostka rosołowa wołowa
- sól
- pieprz
- 50 g sera żółtego
- bułka do grzanek
- oliwa z oliwek do podsmażenia czosnku i grzanek

przygotowanie:
Czosnek kroimy na małe kawałki. 3/4 pokrojonego czosnku podsmażamy na patelni         z dodatkiem niewielkiej ilości oliwy z oliwek.Podsmażamy do momentu lekkiego zarumienienia się nie dłużej. Do garnka wlewamy 1,2 litra wody, doprawiamy kostką warzywna i rosołową. Zagotowujemy. Gdy wywar jest już zagotowany dodajemy serki topione, dorzucamy czosnek, zarówno ten podsmażony, jak i ten, który nam pozostał po pokrojeniu. Doprawiamy solą i pieprzem. Całość gotujemy około 25 minut.
Na sam koniec dodajemy żółty ser starty na grubych oczkach .
Bułkę kroimy w kostkę.Na patelnie wlewamy odrobinę oliwy z oliwek i wrzucamy pokrojona bułkę.Podsmażamy, aż staną się rumiane i chrupkie.Tak przygotowane grzanki dodajemy do naszej zupy.
Smacznego!

Kuchenny doping – Durum

Durum od dawna uchodzi za najzdrowszą pszenicę. Bogactwo cennych składników nie podlega dyskusji, hektary jej upraw  pokrywają  Półwysep Apeniński – Włochy to największy eksporter twardej pszenicy w Europie.

Mąka z pszenicy durum – semolina jest bez wątpienia bardzo wartościowym produktem. Stanowi bogate źródło węglowodanów i białek, dlatego przygotowane z niej produkty są polecane osobom, które muszą zregenerować siły po dużym wysiłku fizycznym.              Z doświadczenia wiem, że to raczej przed długim, wyczerpującym wysiłkiem fizycznym nie ma nic lepszego niż posiłek, gdzie głównym składnikiem jest makaron z pszenicy durum. Węglowodany wolno się uwalniają, na długo pozostaje uczucie sytości.Organizm spala semolinę znacznie wolniej, dzięki czemu dłużej odczuwamy wrażenie sytości. Mąka        z durum ma także niższy indeks glikemiczny niż produkty z bardziej „miękkich” odmian pszenicy. Jednak należy pamiętać, że na ten wskaźnik znacząco wpływa czas obróbki termicznej np. makaronu. Jeśli gotujemy go przez 20 minut, IG wynosi 58. Skracając ten okres do 12 minut, IG spada do 34 (dla porównania makaron z mąki pszennej zwyczajnej ma około 70 IG). Dlatego dla osób dbających o linię lepszym rozwiązaniem jest spożywanie makaronu w wersji al dente.

W mące z pszenicy durum znajdziemy także sporo kwasu foliowego (niezbędny składnik diety dla kobiet w ciąży, jak i dla osób prowadzących aktywny tryb życia) i luteiny – korzystnej dla wzroku substancji, która chroni oczy przed uszkodzeniem przez wolne rodniki.

Semolina zawiera również sporo witamin z grupy B (niezbędne w przemianie białek, poprawiające samopoczucie, zwiększające odporność na stres, a także pomagające       w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego), fosforu (wspomagającego pracę mózgu), potasu (nieprzypadkowo nazywanego pierwiastkiem życia: dotleniającego mózg, regulującego napięcie mięśniowe, ciśnienie krwi, pracę nerek i rytm serca) oraz żelaza (podstawowy składnik hemoglobiny, przede wszystkim odpowiadający za przechowywanie i transportowanie tlenu w czerwonych krwinkach).

Wyczarujmy więc coś smacznego i pożywnego !

 

SAŁATKA Z TUŃCZYKIEM I POREM

Składniki:

- opakowanie makaronu z pszenicy Durum 500g  ( kształt makaronu nie ma znaczenia, mogą to być równie dobrze rurki, jak i świderki lub wstążki)

- jeden duży świeży por

- pasta z tuńczyka – jedna tubka lub 100g

- słoik suszonych pomidorów w zalewie oliwnej – 250g

- suszona żurawina – 100g

- nasiona słonecznika  - 50g

przygotowanie:

Makaron gotujemy w osolonej wodzie. Por myjemy i kroimy w cienkie talarki. Do poszatkowanego  pora dodajemy suszone pomidory pokrojone wcześniej na małe kawałki i suszoną żurawinę.Do całości dodajemy ugotowany i odsączony już makaron. W innej miseczce mieszamy wyciśniętą z tubki pastę z tuńczyka z 5-6 łyżkami oliwy, która pozostała nam z suszonych pomidorów. Tak przygotowaną pastę łączymy                       z przygotowaną sałatką. Ważne jest żeby całość dobrze wymieszać. Na sam koniec prażymy na suchej patelni ziarna słonecznika  - przez krótką chwilę , tak żeby nam się nie przypaliły i posypujemy nimi gotową już sałatkę.

Smacznego!!

Bo ja jestem burak!

Burak znany jest już od ponad 4000 lat. Początkowo jedzono głównie liście i łodygę, dopiero kiedy w Babilonie zaczęto spożywać również bulwy, starożytni Grecy i Rzymianie zainteresowali się tą częścią warzywa. W średniowiecznej Europie buraki uprawiano we Francji, Niemczech oraz Włoszech.

Oprócz oczywistych właściwości zdrowotnych udało mi się o buraku znaleźć kilka ciekawostek, które tym bardziej zachęciły mnie do poeksperymentowania kulinarnego z tym warzywem:

  • początkowo buraki miały bardzo małe korzonki, dopiero w XVI wieku włoskim ogrodnikom udało się zwiększyć ich objętość
  • buraki łagodzą objawy kaca
  • najlepiej smakują buraki o średnicy nie większej niż 8 cm
  • duże zainteresowanie burakami cukrowymi nastąpiło za czasów napoleońskich, kiedy szukano alternatywy dla trzciny cukrowej, która nie docierała do Europy
  • pierwsza cukrownia buraczana na świecie powstała w 1802 r. w Konarach koło Wołowa, gdzie do dziś znajdują się jej ruiny z wielojęzyczną tablicą informacyjną.
  • spożycie 200 g buraków zapewnia 100% dziennego zapotrzebowania na kwas foliowy
  • wpływają pozytywnie na produkcję krwi
  • zwalczają anemię, wspomagają leczenie białaczki
  • zawarte witaminy i minerały poprawiają kondycję i wygląd włosów, skóry i paznokci
  • zawierają bardzo silne przeciwutleniacze – buraki należą do najskuteczniejszych warzyw, jakie można zastosować przeciw rakowi
  • regulują ciśnienie krwi
  • obniżają poziom cholesterolu i przeciwdziałają miażdżycy
  • dzięki swoim zasadowym właściwościom odkwaszają organizm
  •                                                                                                                               Obecnie odmiana cukrowa jest bardzo ważną gałęzią rolnictwa, gdyż około 40% światowej produkcji cukru powstaje właśnie z niej. Polska zajmuje 7. miejsce pod względem produkcji z wynikiem 11,6 mln. ton rocznie. Postanawiam więc dzisiaj wesprzeć polską gospodarkę i do mojej kuchni w roli głównego bohatera zapraszam buraka.

BURACZNIAK

Składniki:

  • 2 szklanki mąki tortowej (ewentualnie może być pszenna) + do podsypania
  • 30 dag czerwonych buraków: ugotowanych, obranych i drobno startych
  • 160 ml oleju
  • 5 jajek
  • 3 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
  • 10 dag naturalnego kakao
  • 1 i 3/4 szklanki cukru
  •  5 łyżek płynnego miodu (ja użyłam akacjowego ale może być każdy inny płynny)
  • opakowanie cukru waniliowego
  • kilka kropli olejku z wanilii
  • szczypta soli
  • 10 dag wiórków kokosowych
  • łyżeczka masła

Przygotowanie:

Blachę typu keksówka natłuszczamy, oprószamy mąką, piekarnik rozgrzewamy do temp. 170°C ( z termoobiegiem). Buraki miksujemy z olejem na puszystą masę, dodajemy jajka, chwilę miksujemy, a następnie dokładamy mąkę, proszek, kakao, cukier z miodem, cukier waniliowy i olejek waniliowy, szczyptę soli i połowę wiórków kokosowych.Całość ucieramy na gładkie, lśniące ciasto.

Przekładamy do formy.Bezpiecznie będzie jeżeli ciasto nie będzie nam sięgało powyżej połowy formy, ponieważ  istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że zrobi się zakalec.

Ciasto pieczemy około 80 minut,  do suchego patyczka.

Drugą połowę wiórków ucieramy z miękkim masłem i odrobiną mąki, rozkruszamy w palcach jak kruszonkę na ciasto około 20 min przed końcem pieczenia.

Studzimy w formie, wyjmujemy już zimne.Na koniec możemy dodatkowo oprószyć kakao. Smacznego!

Tu i teraz!

„Kiedyś to choroba, która każe nam zabrać wszystkie nasze marzenia do grobu” … a ja staram się robić tak, żeby kiedyś przestało istnieć w moim słowniku. W końcu jestem tu i teraz… I chcę być jak najdłużej. Zdrowe odżywianie bez wątpienia jest jednym z tych warunków, które trzeba bezsprzecznie spełnić żeby „teraz ” mogło trwać. W dobie produktów, gdzie większość  pożywienia  wytwarzana jest z „proszku” lub genetycznie modyfikowana, a do tego „proszkowe”  produkty kuszą wyglądem, kolorem i zapachem, moda na zdrowe odżywianie brzmi ciekawie, ale zarezerwowana jest tylko dla wytrwałych. Dzisiaj do mojej zdrowej kuchni postanowiłam zaprosić źródło wielu  witamin, bogactwo beta-karotenu – marchew ……

Marchew ma bardzo pożądany wpływ na naszą skórę – delikatnie wygładza zmarszczki i nadaje skórze intensywniejszą barwę – dzięki czemu poleca się ją latem, gdy się opalamy. Inną zaletą marchwi – chyba najlepiej nam znają – jest jej korzystny wpływ na nasz wzrok. Zawdzięczamy to obecności beta-karotenu. Ten sam związek ma jednak też i inne właściwości. Przyczynia się m.in. do ochrony przed drobnoustrojami. Ma także działanie antyoksydacyjne i wzmacniające odporność. Sprawdźmy więc jej zalety…….

MARCHEWKOWY SMAKOŁYK Z MIGDAŁAMI

Składniki:

  • 3–4 jabłka (25 dag)
  • 3 duże marchewki
  • 10 dag orzechów włoskich
  • 2 szklanki mąki tortowej ( lub ewentualnie pszennej)
  • 2 szklanki cukru
  • czubata łyżka sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 3 jajka
  • 120 ml oleju
  • 8 – 10 łyżek mielonych migdałów
  • margaryna  do posmarowania formy
  • POLEWA:
  • czubata szklanka cukru pudru
  • łyżka płynnego miodu
  • sok z 1/2–1 cytryny
  • płatki migdałowe do posypania

PRZYGOTOWANIE:

Piekarnik rozgrzewamy do temp. 180°C. Obrane jabłka i marchewki ścieramy na średnich oczkach. Uprażone na suchej patelni orzechy siekamy. Mieszamy mąkę, cukier, sodę, sól i cynamon, dodajemy rozmącone jajka i olej , mikserem ucieramy ciasto. Dodajemy jabłka i marchewkę, orzechy i mielone migdały, dokładnie mieszamy. Przekładamy do natłuszczonej tortownicy o śr. 24 cm, pieczemy ok. 100 minut w temperaturze 180°C.Pozostawiamy w piekarniku do ostudzenia.  Z cukru pudru, miodu i soku z cytryny ucieramy lukier, smarujemy ciasto, posypujemy uprażonymi płatkami,zgodnie z uznaniem  dekorujemy połówkami orzechów włoskich.Smacznego!!