Domowa pasta z tuńczykiem

Uwielbiam pasty! Szczególnie te niebanalne, w których kryje się przynajmniej jeden sekretny – zaskakujący składnik. Nieoczywisty ale nadający szczególnego charakteru danej potrawie. Tym razem użyłam mleczka kokosowego. Sami przekonajcie się co z tego wynikło. Nie chwaląc się – dla mnie rewelacja. Smacznego!!!

 

DOMOWA PASTA Z TUŃCZYKIEM I MLECZKIEM KOKOSOWYM

 Składniki:

 - tuńczyk w sosie własnym  – 1 puszka , około 120g

- suszone pomidory - 3-4sztuki, około 60g (opcjonalnie suszone pomidory w oleju)

- wyciśnięty sok z połówki cytryny

- mleczko kokosowe – 2 łyżki

- świeżo zmielony pieprz

- odrobina sproszkowanego chilli

 

Przygotowanie:

Wszystkie składniki wrzucamy do miski i blenderujemy aż do uzyskania jednolitej masy.

Smacznego!!

 

Moje domowe pesto

Trudno mi sobie przypomnieć kiedy po raz pierwszy spróbowałam pesto.Zdecydowanie rzecz się miała w słonecznej Italii i w połączeniu z włoskim makaronem polubiłam je od razu.Od tego czasu każdorazowo gdy do Włoch moje drogi prowadziły powracałam do tego „zielonego sosiku” , którego smaku nigdzie indziej w tak smacznej formie nie udało mi się odnaleźć.

Pierwszy raz o pesto ( w tym przypadku o pesto alla genovese) wspominał w swojej książce niejaki Giovanni Battista Ratto. Książka o tytule „La Cucinera Genovese” wydana została w 1860 roku w Genui.Już wtedy ten niepozorny zielony sos – wywodzący się jak wszystkie najlepsze włoskie dania z tradycji cucina povera – podbijał podniebienia smakoszy.W przepisie brakowało proporcji, bo też prawda jest taka,że powinno się go robić „na smak”.

A z czego składa się pesto? Powinno zawierać świeże zielone zioła, które zwykle są jego podstawą.Mówi się że to bazylia jest królową pesto.Znawcy twierdzą, że najbardziej aromatyczna jest tuż przed wypuszczeniem kwiatostanów, warto więc uchwycić ten moment i wtedy zebrać listki.

Jeżeli do tego dodamy orzechy, oliwę z oliwek, ser, pieprz i sól – pesto gotowe ;-)

Na koniec jeszcze jedna uwaga: każdy klasyczny przepis zaleca ucieranie pesto      (obojętnie z jakich składników) w moździerzu, powoli i starannie. Wielu smakoszy twierdzi, że mechaniczna obróbka z użyciem metalowych ostrzy zabija smak ziół, ale…czy w dzisiejszych zabieganych czasach można wymagać od każdego takiej cierpliwości? Pesto jest tak wspaniałym, wszechstronnym sosem, że w sezonie letnim, kiedy pod ręką mamy mnóstwo świeżych ziół, grzechem byłoby go nie zrobić. Dlatego nie gańmy się za użycie blendera – efekt naszej domowej produkcji będzie niezrównanie lepszy i zdrowszy niż pesto ze słoika, w którego składzie znajdziemy często „kwiatki” takie jak: olek słonecznikowy, ziemniaki, syrop glukozowy,a do tego cały 1% oliwy z oliwek.Do dzieła…

PESTO PREZZEMOLO

MIKSUJEMY:

- pół pęczka świeżej bazylii

- pół pęczka natki świeżej pietruszki

- dwie garści orzechów włoskich wcześniej podsmażonych na patelni

- sól i pieprz do smaku

Po zmiksowaniu dodajemy parę łyżek oliwy z oliwek – dokładnie tyle ile potrzebujemy aby otrzymać konsystencję papki. Tak uzyskane pesto podajemy na pokrojonym w kawałki serze owczym  ( najlepiej do tego nadaje się bundz), chociaż równie dobrze spisuje się bułgarski  ser owczy z dodatkiem mleka krowiego .Smacznego!